Sakwy vol. II dzień 7

09 Lipca 2016r. Przystań –> Gołdap

Droga wciąga, obiecaliśmy więc sobie, że wyruszamy rano z naszego przytulnego domku choćby nie wiem co się działo z pogodą...a działo się nieciekawie. Od rana wisiały sine chmury i popadywał deszcz. Jakoś średnio to lato nam się udało niestety. Odkryte poprzedniego dnia na spacerze Green Velo sprawia, że zbaczamy z zaplanowanej trasy i ruszamy  przyjemną szutróweczką poprzetykaną co 10 km. jeszcze przyjemniejszymi wiatami, które przy panujących warunkach pogodowych okazały się nad wyraz przydatne.

Jeden odcinek GW okazał się mało przyjemny - ktoś wysypał na nim na odcinku ok. 5km bardzo grube kamienie. Niestety akurat złożyło się, że goniła nas spora chmura i musieliśmy mocniej depnąć w pedały aby zdążyć dojechać do wiaty...i to prawdopodobnie na tym odcinku w moim rowerze w tylnym kole pęka szprycha 🙁 Szprych na szczęście było w sumie 36, więc strata jednej nie zaowocowała nawet większym biciem. Niemniej od tej pory trzeba było wystrzegać się szaleństw. Osobom o słabych nerwach mogę od razu uprzedzić fakty - koło wytrzymało do końca wyjazdu z tak minimalnym biciem, że nawet hamulca v-brake nie trzeba było rozpinać. Ufff...

Panująca wilgoć wygania nam pod koła mnóstwo ślimaków Winniczków, tak więc zmuszeni jesteśmy między nimi lawirować jak po obaleniu flaszki bimbru.

W Kętrzynie łapie nas totalne oberwanie chmury, tak więc postanawiamy przeczekać przy kawie i ciastku w bardzo przyjemnej kawiarni (poza tym i tak musieliśmy dokupić trochę prowiantu i pobrać gotówkę z bankomatu). Nie ma tego złego co by na lepsze nie wyszło - gorąca szarlotka z lodami to jest to co tygrysy lubią w chłodny, deszczowy dzień najbardziej 🙂

Green Velo jest piękną trasą na sakwy. Droga lekko faluje, przebiega przez co ciekawsze krajobrazowo miejsca i jest na niej zakaz poruszania się dla samochodów i motocykli. 

Z powodu niepewnej pogody kończymy jazdę tego dnia w zajeździe Piękna Góra - najbardziej luksusowym ze wszystkich noclegów podczas tych wakacji. Zajazd przyjazny dla rowerzystów - rowery można schować w kanciapie, obsługa bardzo miła, ciekawy wystrój (chociaż nie dla osób które odstrasza spora ilość ozdób z rogów jeleni), natomiast hitem programu jest zdecydowanie jedzenie. Gdybyśmy mieli szansę, to chętnie wyściskalibyśmy kucharza. Fantastyczny obiad , śniadanie obfite z mnóstwem wysokiej jakości wędlin z dziczyzny. Gdybyśmy byli wegetarianami to chyba byłby ten moment aby się nawrócić 😉

GALERIA

Comments are Disabled