Sakwy vol. II dzień 10

12 Lipca 2016r. Dokoła jeziora Wigry

Wycieczka "lekka, łatwa i przyjemna" bo bez sakw. Rowery nieobciążone jakoś dziwnie się prowadzą - mocy w nogach za dużo, kierownica lata jakoś luźno na boki, strach się bać...Tego dnia wory zostają w naszej agroturystyce, a my ruszamy dokoła Wigier. 

Po drodze kilka punktów widokowych na jezioro (na jednym z nich pochłaniamy kupiony w Suwałkach sękacz - pewnie nie zaliczyli byśmy go do najzdrowszych dań, ale za to na pewno do jednych z najsmaczniejszych), dla równowagi później zjadamy chłodnik w zajeździe "Widok" (relacja zupełnie odwrotna do sękacza. Może i zdrowy, ale za to średnio smaczny). 

Przez chwilę nasza trasa biegnie równolegle do kolejki wąskotorowej obwożącej turystów. Na jednym z jej przystanków miejscowa artystka sprzedaje swoje wyroby z wosku pszczelego - całkiem udane drobiazgi. 

Już w drodze powrotnej, niedaleko klasztoru na Wigrach zaczyna siąpić deszcz i jest to dla nas sygnał do szybszego powrotu. Na szczęście daleko nie ma bo i żołądki wskazują na porę obiadową. Dziś w menu miejscowa specjalność - Kartacze. Wielbicielom pyz na sterydach serdecznie polecamy. Osobom o mniejszych żołądkach radzimy wziąć jedną porcję na dwoje bo inaczej idzie się ocielić...

Pod wieczór znowu się przejaśnia i możemy podziwiać kolejny spektakularny zachód słońca, do naszych gospodarzy za to wpadł sąsiad z kurtuazyjną wizytą perorować o ciężkim losie na wsi: " Ano jak tam u Was koperek? Ło, to u nas tako samo, k..wa - ni ch..ja".

Kurtyna!

GALERIA

Comments are Disabled